Zbyszek Franciszek Gajewski
 "Muzyczna droga przez życie" - fragment

Prezentujemy kolejny fragment muzycznych wspomnień, które znajdą się w przygotowywanej przez nas książce. Tym razem są to wspomnienia łódzkiego muzyka Zbyszka Gajewskiego, który od 40 lat mieszka w Finlandii. Całość będzie można przeczytać w naszej książce.

 

 

...Mając bodaj 9 lat, tato przyniósł do domu ruską harmoszkę i postanowił, że będę grał (jak to kiedyś było w zwyczaju, gdy przyszli goście to dziecko grało        a rodzice ucztowali tęgo zakrapiając i chwaląc się uzdolnioną pociechą).

Nie mogłem jednak zrozumieć, dlaczego operując miechem harmoszki w różne strony słychać było dźwięk innej wysokości, choć naciskałem ten sam guzik (bo to była guzikówka). Postanowiłem to zbadać.

Następnego dnia, gdy byłem sam w domu, rozebrałem na części tą nieszczęsną harmoszkę, lecz nie dowiedziałem się, dlaczego tak jest.

Nie mogłem w żaden sposób złożyć jej z powrotem, więc po powrocie taty z pracy, dostałem "lanie". Tak skończyła się moja pierwsza lekcja muzyki.

Minęło trochę czasu, zanim tato mi wybaczył i postanowił, że tym razem kupi mi prawdziwy akordeon, Weltmeister 48 basów - w sam raz dla młodzieńca. Teraz już dźwięk był tej samej wysokości operując miechem w obie strony.

Nie będę się rozpisywał o mojej muzycznej edukacji - wspomnę tylko, że dzięki lekcjom muzyki w ognisku muzycznym, poznałem nuty i zrozumiałem

najważniejszą rzecz dla muzyka - KOŁO KWINTOWE.

Akordeoniście jest to łatwo zrozumieć, gdyż guziki basowo - akordowe lewej ręki ułożone są według reguły koła kwintowego w górę i w dół...

...Któregoś dnia Waldek Wieszczycki jadąc do Grotnik na próbę zespołu ŚWIERSZCZE w którym grał na gitarze rytmicznej, zapytał mnie czy pojechałbym z nim.

Zgodziłem się. W garażu (miejsce prób) u basisty Krzyśka Marczaka poznałem jeszcze gitarzystę solowego Andrzeja Kaniewskiego.

Niestety nie przyjechał perkusista Bohdan Maciejczyk i już mieli odwołać próbę, ale Andrzej zapytał, czy mógłbym usiąść za bębnami i pukać do rytmu.

Usiadłem i po kilku minutach zapytano mnie, czy chciałbym z nimi grać na bębnach, bo podobało im się moje podejście do rytmu.

Powiedziałem, że przecież mają perkusistę a ja i tak nie mam perkusji.

- Ale mam akordeon, powiedziałem w zadumie.

No to sprzedaj go i kup perkusję - powiedzieli.

Wziąłem z domu akordeon i pojechałem na Czerwony Rynek, gdzie sprzedałem go (prawie nowego) za niecałe pól jego wartości.

U Szpaderskiego, za uzyskane ze sprzedaży pieniądze, kupiłem czerwony werbel z podstawkiem. Starczyło mi jeszcze na jedną parę pałek.

Nic nie mówiłem rodzicom, chyba ponad rok.

W ten sposób stałem się perkusistą ŚWIERSZCZY. 

...W tym czasie występował w łódzkiej Hali Sportowej zespół TheAnimals. Zbyszek Kachlewski wskoczył na estradę z małym transparentem "My, polscy Rhythm & Bluesowi bracia z zespołu 5 Spiders pozdrawiamy Was." Milicja chciała usunąć Zbyszka z estrady. Tourne Animals'ów po Europie

Wschodniej było filmowane, więc solista Eric Burton pozwolił Zbyszkowi

wejść na estradę i wziął od niego transparencik a w zamian dał mu swój krawat.

...W międzyczasie grałem w zespole bez oficjalnej nazwy w składzie:

ja - perkusja i śpiew, Janusz Płyta - gitara basowa i śpiew, oraz Michał Potępa gitara solowa i śpiew.

Michał potrafił zagrać i zaśpiewać dokładnie to, co Jimi Hendrix i wielu innych.

Graliśmy wieczorki taneczne w nowo otwartym Klubie Spółdzielni LOKATOR na Bałutach, gdzie podczas przerwy w jednym z wieczorków podeszło do nas dwóch panów (opiekun Alibabek - Juliusz Loranc i Bolesław Krasuski).

Powiedzieli, że zakładają nowy zespół Quorum i czy chcemy dołączyć.

Niestety, ale odpowiedzieliśmy, że NIE - zadowoleni z sukcesów naszego zespołu. Panowie zapytali się później Zbyszka Frankowskiego i taki to potem "...był ten ślub..." Była to moja, być może niewykorzystana życiowa szansa?

...Pewnego dnia dostałem propozycję od zespołu BIAŁE KRUKI późniejsza nazwa DZIWNE RZECZY.

Zespół był bardzo popularny w środowisku łódzkim i miał dużo chałtur w klubach studenckich: BALBINA, POD SIÓDEMKAMI, KAROLEK i innych.

- Zgodziłem się.

Występowaliśmy na kilku przeglądach. Nagrywaliśmy w Łodzi i w Opolu.

Pojechaliśmy grać do Kołobrzegu, wsiadając do pociągu byle jakiego (jak to śpiewała Maryla Rodowicz) za twarz Waryńskiego (100 zł.) wydaną na bilet a właściwie daną kierownikowi pociągu, który pozwolił nam odbyć podróż wraz z instrumentami w wagonie pocztowo - towarowym i obiecał ostrzec, jak pojawi się kontroler...

 

WYBRANE ZDJĘCIA 

BIAŁE KRUKI  DZIWNE RZECZY

 

Występ w Olsztyńskiej Fosie

 

KANON RYTM

 

CYKADY występ w Filharmonii Łódzkiej

 

TRIO SPIDERS w Finlandii

 

 

14 lipca 2020

Łódzkie Stowarzyszenie Muzyczne

"Ocalić od zapomnienia"

 

Siedziba : ul.Próchnika 17     90 - 708 Łódź

tel: 531 908 063      email: romano63@op.pl

numer konta : 94 1240 3073 1111001078665182  Bank Pekao SA.